Portret żony idealnej i nie tylko

on lut12 2013

„Gdy na dziewczynę zawołają: żono!

Już ją żywcem pogrzebiono!”

Tymi słowami mickiewiczowski Gustaw wyraża cały romantyczny sprzeciw wobec małżeństwa i pozycji żony. Literaturę i sztukę o wiele bardziej interesowała kochanka, albo przynajmniej wielka, nieszczęśliwa miłość. Małżeństwo bywało interesujące, o ile stanowiło szczęśliwe zakończenie perypetii bohaterów. A to, co było potem, z reguły już nie było na tyle interesujące, by się tym zajmować. Chyba że pojawiała się zdrada prowadząca do tragedii. Mimo to, czasami pojawiała się na kartach literatury, czy w obrazach mistrzów pędzla żona może nie idealna, ale do tego ideału zbliżona. Przyjrzyjmy się więc kilku sposobom portretowania tej, której małżonek przysięgał miłość i wierność aż do śmierci.

Jednym z najsłynniejszych obrazów przedstawiających parę małżeńską jest „Portret małżonków Arnolfinich” pędzla Jana van Eyka z 1434 roku. Ten tajemniczy podwójny portret ukazujący bohaterów na tle sypialni flamandzkiego domu, jest w sztuce niderlandzkiej dziełem niezwykłym.

Jan van Eyck, Portret małżonków Arnolfinich

Jan van Eyck, Portret małżonków Arnolfinich

 

 

 

 

Uważa się, że przedstawia on Giovanniego di Nicolao Arnolfini, zamożnego kupca z Lukki, zamieszkałego w Brugii, oraz jego żonę Giovanni Cenami. Małżeństwa w XV-wiecznej Flandrii mogły być zawierane poza Kościołem. Łacińska sygnatura van Eycka została wypisana kaligraficznym gotykiem, jak dokumenty prawne: Johannes de eyck fuit hic / 1434 – „Jan Van Eyck był obecny”.

Johannes de eyck fuit hic / 1434

Johannes de eyck fuit hic / 1434

Niektórzy interpretują to jako pośredni dowód, że sam artysta był świadkiem ceremonii. Dzieło przepełnione jest wręcz wieloma symbolami.

Pomarańcze

Pomarańcze

Owoce pomarańczy, leżące na stole i parapecie okna, symbolizują czystość i niewinność, jaka istniała w raju przed grzechem pierworodnym z jednej strony, z drugiej zaś pomarańcza jako ogniste jabłko była znakiem niezwykle silnego erotyzmu.

Patynki

Patynki

 

 

 

Zdjęte patynki (widoczne są na pierwszym planie, a także w tle, przy ławie) stanowią odniesienie do Starego Testamentu, w którym nakazywano zdjąć obuwie na ziemi świętej. Oznacza to, że zwykłe mieszkanie zostało uświęcone przez dokonujący się w jego wnętrzu sakrament.

Lustro

Lustro

Różaniec z bursztynów, częściej znany jako paternoster, jako że nie przypomina współcześnie znanych różańców, to oznaka wstrzemięźliwości i czystości. Przyjrzyjmy się jednak tym symbolom, które z racji swojego ułożenia w prawej części obrazu, patrząc od strony widza, którą nazwałam sferą żony. Pani Giovanna odziana jest w błękitną suknię spodnią i zieloną, podbita futrem suknię wierzchnią, zwaną houpelande. Był to bogaty i luksusowy strój, krojony z pełnego koła, z często długim trenem, marszczony paskiem tuż pod biustem. Podkreślał w ten sposób kobiecy brzuch, symbol płodności, stąd też złudzenie, że młoda małżonka jest w ciąży. Tuż za nią znajduje się łoże z czerwonymi draperiami: z jednej strony oznaka miłości cielesnej, z drugiej kolor ognia – symbol domowego ogniska, którego kobieta była strażniczką. Nad małżonkami w kandelabrze widnieje jedna zapalona świeca – znak wszechobecności Boga jak i świeca ślubna. Po stronie małżonki jednakże widać wyraźnie wypalony do końca ogarek świeczki. Może to sugerować, że portret pani Arnolfini jest portretem pośmiertnym, wypalona świeca to symbol śmierci. Na wysokości głowy Giovanny widać drewniana figurkę św.  Małgorzaty, jednej z Czternastu Świętych Wspomożycieli, mającej chronić od bólów porodowych. Na poręczy łoża wisi miotełka – oznaka czystości, jak i kobiecej sfery życia, życia domowego. Mężczyzna został ukazany po lewej stronie obrazu – gdzie okno otwiera się na świat zewnętrzny, zaś kobieta usytuowana jest po prawo – skojarzenie jakie się nasuwa to świat wewnętrzny, świat ogniska domowego. Jednak pani nie trzyma wzroku spuszczonego, nie patrzy na ziemie, tylko na swojego męża. Trzyma oczy na tym samym poziomie, co on. Może to sugerować pewną równość małżonków, co zdarzało się w piętnastowiecznej Europie, o ile majątek wnoszony przez małżonkę był odpowiednio duży.

Śmiało można rzec, ze Giovanna Cenami została ukazana, jako żona idealna. Coś zupełnie przeciwnego ukazał w serii swoich obrazów William Hogarth, osiemnastowieczny malarz angielski. Na sześciu malowidłach pod wspólnym tytułem: „Modne małżeństwo” odsłania kolejne akty tragedii małżeństwa zaaranżowanego dla spodziewanych zysków, gdy oboje małżonkowie pozostają sobie obcy, angażując się w rozliczne romanse.

 

 

Podczas zaręczyn – obraz pierwszy – ojcowie uzgadniają warunki małżeństwa. Bogaty, choć skąpy kupiec chce wydać za mąż swa córkę za utytułowanego, choć zbankrutowanego arystokratę, syna Lorda Squanderfielda.

 

Zaręczyny

Zaręczyny

 

Przyszli małżonkowie całkowicie się ignorują: panna zainteresowana jest przyszłym splendorem, który spłynie na nią jako na wicehrabię, kawaler zaś już w myślach liczy pieniądze swojego teścia, które otrzyma wraz z posagiem, co umożliwi mu rozpustne życie.

 

Tete-a-tete

Tete-a-tete

 

Drugi obraz ukazuje zapowiadany już podczas zaręczyn rozpad małżeństwa. Małżonkowie siedzą przy stoliku, prawdopodobnie po nocy spędzonej w sposób rozrywkowy, choć każde gdzie indziej. Kobieta grała całą noc w karty, co sugeruje paczka kart porzucona u jej stóp po lewej. Przeciąga się rozkosznie, w przeciwieństwie do znudzonego męża, jej twarz wyraża zadowolenie z dobrej zabawy. Ciekawy jest sposób, w jaki ułożyła nogi: siedzi w pozycji zupełnie nie pasującej do damy, raczej do prostytutki, spod wpół przymkniętych powiek spogląda gdzieś na prawo, być może dając sygnały lusterkiem trzymanym nad głową swojemu kochankowi.

 

Inspekcja

Inspekcja

 

Trzeci obraz – „Inspekcja” ukazuje wicehrabiego w gabinecie medyka. Młodzieniec choruje na syfilis, ale to nie przeszkadza mu dalej zabawiać się z młodymi prostytutkami, reprezentowanymi tutaj przez młodą dziewczynę, również z oznakami choroby. Wróćmy jednak do małżonki wicehrabiego.

 

Toaleta

Toaleta

 

Czwarty obraz ukazuje scenę z buduaru damy. Korony nad toaletka i łożem sugerują, ze jej teść już nie żyje, zatem jej mąż został hrabią, a ona hrabiną. Siedzący po jej lewej ręce prawnik, z nogami na sofie, zachowuje się jak u siebie w domu, co sugeruje, iż to on jest kochankiem pani domu. Wokół porozrzucanych jest wiele zaproszeń, co oznacza, że kobieta osiągnęła swój cel: pozycję towarzyską, o jakiej marzyła. Jej kochanek trzyma jedno z zaproszeń: na bal maskowy.

 

Buduar

Buduar

 

W ten sposób przechodzimy do piątego obrazu, który ukazuje scenę tuż po owym balu maskowym: kochankowie zostali przyłapani przez hrabiego, uciekający prawnik rani śmiertelnie męża swojej kochanki, zaś sama hrabina błaga męża o wybaczenie. Nad jej głową widać na ścianie portret damy z wiewiórką – symbol rozwiązłości i rozpusty.

 

Śmierć hrabiny

Śmierć hrabiny

 

Wreszcie ostatnia scena – „Śmierć hrabiny”, która rozgrywa się w domu jej ojca, skromnym umeblowaniem mocno kontrastującym z bogatymi wnętrzami posiadłości hrabiowskich. Zrozpaczona kobieta popełnia samobójstwo wypiwszy laudanum. U jej stóp leży wyrok skazujący jej kochanka za zabójstwo hrabiego oraz pusta butelka po truciźnie. Jedyne osoby okazujące smutek z jej powodu to stara służąca i córeczka hrabiny, która jednak już nosi oznaki choroby – czarna plama na policzku to syfilis odziedziczony po ojcu. Zgodnie ze starotestamentową sentencją, że Bóg karze i dzieci za grzechy ojców.

Jednak nie zawsze jest tak, że zdrada żony bywa traktowana jednoznacznie, jako zło. Czasami ma ona wymiar o wiele głębszy, sięgający swymi korzeniami dawnych mierzeń. Nabiera tym samym wymiaru mitologicznego. Tak jest w przypadku Jagny, dziewiętnastoletniej piękność,  jednej z najważniejszych postaci w Chłopach Władysława Reymonta. Dziewczyna urasta do rangi celtyckiej królowej, bogini – Matki Ziemi, jak w legendach arturiańskich Ginewra. Królowa – partnerka króla – stanowiła wcielenie żeńskiego bóstwa krainy, personifikację płodnej ziemi, rytualnie zaślubianej przez władcę. Stosunek seksualny króla i królowej ożywiał twórcze siły przyrody. Powiązanie ze sobą w Chłopach motywu walki starszego i młodszego mężczyzny o ziemię i władzę z walką o kobietę było nie tylko celowym zabiegiem autora, ale też nawiązaniem do jednego z najbardziej charakterystycznych wątków celtyckich wierzeń i mitologii.

Chłopi, zaślubiny

Chłopi, zaślubiny

 

Główny wątek obyczajowy fabuły Chłopów – los młodej, nieprzeciętnej kobiety, rozdartej między konkurującymi o jej względy starym i młodym pretendentem – to jeden z głównych motywów celtyckich opowieści o miłości, przewijający się przez znaczną część mitów.  Triadyczne układy, których centrum stanowi stojąca między dwojgiem mężczyzn Jagna, pojawiają się w Chłopach w kilku przeplatających się nawzajem wariantach. Pierwszym bohaterem wybranym przez królową, by później zostać przez nią porzuconym, jest w powieści Mateusz, zalecający się do Jagny jeszcze w czasach jej panieństwa. Opisany jako mężczyzna władczy, silny, zręczny i niezwiązany na stałe z żadną kobietą, w mitycznej strukturze opowieści posiada wszystkie przymioty niezbędne herosowi. W trakcie fabuły Mateusz przegrywa walkę o królową Lipiec, po starciu w karczmie tracąc ją na rzecz silniejszego pretendenta – Antka Boryny:

Jagna

Jagna

 

Ustawienie postaci Jagny w centrum Reymontowskiego uniwersum jako jego symbolicznej władczyni dokonuje się w znaczeniu znacznie szerszym niż tylko mającym na celu podkreślenie jej nieprzeciętnej urody. W sposobie kreacji bohaterki widoczne jest zaznaczanie przez autora jej statusu wśród lipeckich chłopów nie tylko jako najpiękniejszej i najbardziej pożądanej kobiety, ale także „urodzonej” gospodyni, karmicielki i opiekunki potrzebujących. Gospodyni zaś w rozumieniu nadanym temu słowu przez Reymonta to ktoś więcej niż żona mężczyzny – właściciela gospodarstwa, rodząca mu dzieci i zarządzająca jego dobytkiem. Jest królową, nie tylko konstytuującą działania mężczyzny w społeczności, ale nadającą mu tożsamość. U Reymonta miejsca gospodyni – symbolicznej gwarantki dobrobytu i powodzenia – nie może zająć najbardziej nawet pracowita służąca lub krewna, a pozbawiony jej dom jest domem niepełnym. Przekonanie o jej związku jako kobiety z ożywioną częścią przyrody znajduje odbicie w przekonaniu o magicznej więzi między osobą gospodyni a płodnością inwentarza i ogólnym dobrobytem dotyczącym także tej części podległej jej dziedziny, o którym decydują nie działania ludzkie, lecz czynniki zewnętrzne. Dobrze ukazuje to scena, w której Maciej Boryna wspomina swoją zmarłą żonę. W trakcie wesela, po rytualnym „wkupieniu się” do grona gospodyń Jagna automatycznie przyjmuje na siebie rolę rozdawczyni jadła i dobrobytu. Tak jak król nie może istnieć bez królowej, tak królowa potrzebuje siły króla, by móc korzystać ze swojej władzy. Małżeństwo z Boryną oznacza dla Jagny społeczne ukonstytuowanie jej pozycji jako królowej Lipiec. Jej zachowanie poza domem, nawet kontrowersyjne, nie było poddawane represjom póty, póki tworzyła parę z broniącym jej pierwszym gospodarzem we wsi. Górując nad innymi kobietami i nie czując się zobowiązaną do przestrzegania obowiązujących je praw.

Wróćmy jednak  z wyżyn mitologicznych do życia zwykłych ludzi i przyjrzyjmy się Róży, głównej bohaterki powieści „Cudzoziemka” Marii Kuncewiczowej. Porzucona przez ukochanego nastolatka, stała się zgorzkniała, oschła, zawistna. Ostatecznie wychodzi za mąż za człowieka, którego nie kochała, kierując się jedynie chęcią zemsty na całym swoim otoczeniu. W kontaktach międzyludzkich była niezwykle szorstka, formalna, dominująca, uparta, niemiła, gniewna i złośliwa. Ze swojej niebagatelnej urody uczyniła swój największy oręż, który miał jej posłużyć w walce z wszystkimi mężczyznami świata. To właśnie swoim pięknem zamierzała zmiażdżyć Adama, który nie miał jej w zamian nic do zaoferowania.

Cudzoziemka

Cudzoziemka

 

Na łamach książki Kuncewiczowa zaprezentowała niebywały przypadek związku, który trwał ponad czterdzieści lat, a który od pierwszego dnia skazany był na niepowodzenie. Mowa oczywiście o Róży i Adamie. O ile mężczyzna wydawał się przez cały czas kochać małżonkę, był wyrozumiały, cierpliwy, zwracał się do niej pieszczotliwie, ona nigdy nie wyznała mu miłości, wręcz przeciwnie: pokazała mu zdjęcie Michała oznajmiając, że to jest jedyna miłość jej życia. Róża często kpiła z Adama, nie mogła na niego patrzeć, nie znosiła jego niezaradności i niezdecydowania.

Jedną z najbardziej szokujących scen jest gwałt małżeński, którego dopuszcza się Adam. Można obwiniać Różę o wiele złych intencji, czynów, słów. Tym niemniej fizycznego gwałtu dopuszcza się pozornie niezdolny do skrzywdzenia kogokolwiek Adam. Skutkiem jego czynu jest poczęcie córki, niekochanej i odrzucanej przez matkę z racji przemocy, która dała jej życie, ostatecznie stającej się kolejnym narzędziem zemsty na mężu.

Tragiczny wypadek drogowy, który wydarzył się we wrześniu 1925 r., na zawsze zmienił życie Fridy Kahlo. Autobus, którym jechała razem z bliskim przyjacielem Alejandro Gomez Ariasem, zderzył się z tramwajem. Fridę znaleziono wśród poskręcanej blachy wraku. Miała złamany kręgosłup, żebra, kość miednicową i obojczyk. Bolesne i kosztowne leczenie trwało miesiącami. Jej nieszczęścia dopełniało osamotnienie w pokoju szpitalnym, długie, podobne do siebie dni zupełnego odosobnienia. Jedynym ujściem dla znękanych uczuć stało się dla niej malarstwo. Nadszedł dzień, w którym Frida wstała z łóżka. Dziewczyna znalazła również w sobie dość śmiałości, by odwiedzić znanego już wówczas malarza Diego Riverę. Marzyła o krótkiej rozmowie, w trakcie której mogłaby usłyszeć profesjonalną opinię na temat swoich obrazów. Diego był na równi poruszony zarówno niezwykłym malarstwem, co determinacją, wdziękiem i urodą młodej artystki. Jak oboje przyznawali, to pierwsze spotkanie stało się przełomową chwilą w ich życiu.

Frieda i Diego

Frieda i Diego

 

Diego i Frida pobrali się w Coyoacan 21 sierpnia 1929 r. Matka Fridy nie akceptowała tego związku i jej zdania nie zmieniła nawet hojna pomoc finansowa ze strony zięcia. Zdaniem pani Kahlo „Słoń wziął za żonę gołębicę”, matka Fridy była również oburzoną różnicą wieku, wynoszącą 21 lat, licznymi i głośnymi romansami Diego; wytykała mu jego otyłość. Jednak Frida i Diego wierzyli, że są dla siebie stworzeni i przyrzekali sobie… lojalność, bo o wierności trudno było mówić, i to po obu stronach. Ważną postacią w ich pożyciu stała się Lupe Marin, była żona Rivery. Gdy opadła fala początkowej, wzajemnej zazdrości między nią a Fridą, między kobietami nawiązała się przyjaźń. Przeprowadzili się do nowego domu w San Angel. Budynek składał się z dwóch domów połączonych mostkiem, w funkcjonalnym stylu wzorowanym na Bauhausie. Diego popadał w coraz głębszą depresję; pocieszał się romansem z Cristiną, siostrą Fridy. Gdy ta dowiedziała się o ich związku, między małżonkami doszło do separacji. Wkrótce się rozwiedli. Niedługo później nastąpił kolejny, zaskakujący zwrot: wrócił Diego i …zaproponował ponowne małżeństwo. Frida zgodziła się, spragniona tej ulgi, jaką był dla niej powrót największej miłości jej życia. W grudniu 1940r. odbył się ich powtórny ślub. Znowu łączyło ich silne, pełne namiętności uczucie, znowu inspirowali się nawzajem, jak w pierwszych latach znajomości. Frida wróciła do domu swoich rodziców. Malowała w tonacji kobaltowego błękitu.

To porażająca swą mocą historia uczucia. Pobierali się dwa razy, żyli bliżej lub dalej od siebie, lecz było to życie pełne niezwykłej pasji, politycznego żaru, umiłowania sztuki i poczucia znaczenia tego, co robią. Ich styl życia łamał wszelkie konwencje, dzielili między siebie kochanków, szokowali i prowokowali sobie współczesnych.

Frieda Kahlo, Autoportret

Frieda Kahlo, Autoportret

 

Niektórych dzieje ich życia szokują także dzisiaj. Otwarta formuła ich małżeństwa, zasada wolnej miłości, jej biseksualność, paląca zazdrość, jaką oboje czuli o swoje inne związki, sprawiają, że trudno otrząsnąć się z wrażenia, jakie wywołuje długie i powikłane wspólne życie tej pary oraz ich, mimo wszystko, niespotykane wzajemne oddanie. Frida kochała go bezwarunkowo, a jej zdolność do takiej miłości drążyła go i zmieniała, aż wreszcie, choć dopiero pod sam koniec, on także potrafił pokochać ją w sposób absolutny.

Idealna, zdradliwa, królowa, hetera, wyrozumiała – pięć kobiet, pięć żon, każda zupełnie inna. Ciężko znaleźć wspólny mianownik dla przedstawionych postaci, chyba tylko ten akt małżeński, podpisany, zatwierdzony i przypieczętowany przysięgą. Według Biblii, żoną jest kobieta pozostająca z mężczyzną w związku małżeńskim. Hebrajski wyraz ’iszszáh (dosł. „żeński człowiek”) odnosi się zarówno do „kobiety”, jak i do „żony”, którą nazywano też „własnością męża”. U pierwszych Lechitów powstał wyraz „żona”, oznaczający niewiastę porwaną, pochwyconą, przygnaną w małżeństwo. „Szukać żony” nazywano w mowie staropolskiej: „szukać przyjaciela dozgonnego”. W tym wyrażeniu, jak twierdzi Władysław Łoziński, „zawiera się myśl całkowitego zrównania, bez którego niema zupełnej spólności i zupełnego szczęścia w małżeństwie”. Od podległości mężowi do partnerstwa – zawiła była ewolucja pozycji kobiety w małżeństwie, co mam nadzieję, udało mi się choć wyrywkowo ukazać w prezentowanych dziełach.

Bibliografia:

Literatura podmiotu:

  1. Jan van Eyck, Portert małżonków Arnolfinich, 1434, National Galery w Londynie
  2. Frida, reż. Julie Taymor, 2002
  3. William Hogarth, Modne małżeństwo, 1743-1745, National Galery w Londynie
  4. Maria Kuncewiczowa, Cudzoziemka, Prószyński i S-ka, Warszawa 2003
  5. Władysław Stanisław Reymont, Chłopi, Greg, Warszawa 2002

 

Literatura przedmiotu:

  1. Dagmara Binkowska, Kobieta celtycka w literaturze Młodej Polski od bogini do femme fatale, [w tejże:] Mitologia celtycka w wybranych utworach prozy Młodej Polski,  Gdańsk 2010
  2. Danuta Knysz-Rudzka, Cudzoziemka, [w:] Literatura polska. Przewodnik encyklopedyczny, Państwowe Wydawnictwa Naukowe, Warszawa 1984
  3. Marianne Oesterreicher-Mollwo, Leksykon symboli, tł. J. Prokopiuk, Wydawnictwo ROK Corporation SA, Warszawa 1992,
  4. Kazimierz Wyka, Próba nowego odczytania „Chłopów” Reymonta, [w tegoż:] Reymont, czyli ucieczka do życia, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1979

 

This entry was posted on wtorek, Luty 12th, 2013 at 19:40 and is filed under Rozmyślania. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.



One excellent Response

  1. 1 Klaryssa Says:

     

    on lut12 13

    Czekałam, czekałam i nowego postu się doczekałam. :) Portert małżonków Arnolfinich to jeden z moich ulubionych obrazów i dumnam jest, iż oglądać go mogłam osobiście. Żałuję tylko, że przegapiłam imć Hogartha, ale trzy godziny czasu na zwiedzanie National Gallery to stanowczo za mało!

Add your wisdom

Menu

Search

FlickR

flickrRSS probably needs to be setup