Mroźno? Kwestia nastawienia!

(za http://wszystkozle.pl/2012/02/poszukiwacze-zaginionej-arki/)

+ 20°C Grecy zakładają swetry (jeśli je tylko mogą znaleźć).
+ 15°C Jamajczycy włączają ogrzewanie (oczywiście, jeśli je mają).
+ 10°C Amerykanie zaczynają się trząść z zimna. Rosjanie na daczach sadzą ogórki.
+ 5°C Można zobaczyć swój oddech. Włoskie samochody odmawiają posłuszeństwa. Norwedzy idą się kąpać do jeziora.
0°C W Ameryce zamarza woda. W Rosji woda gęstnieje.
- 5°C Francuskie samochody odmawiają posłuszeństwa
- 15°C Kot upiera się, że będzie spać z tobą w łóżku. Norwedzy zakładają swetry.
- 17.9°C W Oslo właściciele domów włączają ogrzewanie. Rosjanie ostatni raz w sezonie wyjeżdżają na dacze.
- 20°C Amerykańskie samochody nie zapalają.
- 25°C Niemieckie samochody nie zapalają. Wyginęli Jamajczycy.
- 30°C Władze podejmują temat bezdomnych. Kot śpi w twojej piżamie
- 35°C Zbyt zimno, żeby myśleć. Nie zapalają japońskie samochody.
- 40°C Planujesz przez dwa tygodnie nie wychodzić z gorącej kąpieli.
Szwedzkie samochody odmawiają posłuszeństwa.
- 42°C W Europie nie funkcjonuje transport. Rosjanie jedzą lody na ulicy.
- 45°C Wyginęli Grecy. Władze rzeczywiście zaczynają robić coś dla bezdomnych.
- 50°C Powieki zamarzają w trakcie mrugania. Na Alasce zamykają lufcik podczas kąpieli.
- 60°C Białe niedźwiedzie ruszyły na południe.
- 70°C Zamarzło piekło.
- 73°C Fińskie służby specjalne ewakuują Świętego Mikołaja z Laponii. Rosjanie zakładają uszanki.
- 80°C Rosjanie nie zdejmują rękawic nawet przy nalewaniu wódki.
- 114°C Zamarza spirytus etylowy. Rosjanie są wkurwieni.

Posted in Uncategorized | Leave a comment

Dziś jest ten dzień!

O 16:02 urodził się naszemu Bogu Syn: 51 cm, waga 3170g, 10 w skali Apgar.
Wszystkiego najlepszego, Borysie Jaremo!

Posted in Uncategorized | Leave a comment

Grunwald 2011

Półtora miesiąca minęło, to może podsumuję tegoroczną imprezę. Dla niecierpliwych – najlepszy Grunwald ever.

Chciałem opisać dzień po dniu ale to nie ma sensu. Uproszczona chronologia:

Pierwsze cztery dni:

Obowiązkowa sesja zdjęciowa na pomniku.

Iwo-Jima Revisited

Iwo-Jima Revisited (c)2011 Emilia Tomicka

Iwo-Jima Revisited - ver. 2

Iwo-Jima Revisited - ver. 2 (c)2011 Emilia Tomicka

Iwo-Jima Revisited - Band of Brothers version

Iwo-Jima Revisited - Band of Brothers version (c)2011 Emilia Tomicka

Rozbudowa obozu WKPL, budowa ogrodzenia Chorągwi, zepsucie Maćka von Reihl… No i sam się psułem regularnie, na co potem nie starczyło już czasu.

Oraz budowa piwnicy:

Shovel levitation specialist

Shovel levitation specialist (c)2011 Anna Klara

Dni 5-7:

Dalsza rozbudowa obozu, początek przygotowań do uczty. Ochmistrzyni w trzech osobach daje radę. A skoro obóz przypomina już małe miasteczko, to i ulice trzeba by nazwać.

Fallusstrasse

Autorka tabliczki i pomysłodawczyni nazwy (c)2011 Anna Klara

 

Odrinstrasse

Nie pamiętam, kto wymyślił tę nazwę (c)2011 Anna Klara

Dziewczyny zrobiły sobie w szeroko pojętym międzyczasie SPA. Takie (podobno, nie znam się) oparte na źródłach historycznych. Poniższe zdjęcie dowodzi, że w pełni jadalne:

SPA

Uczestniczka SPA próbuje maseczkę (c)2011 Anna Klara

Kolejnym ważnym wydarzeniem dla WKPL było nadanie prawa do noszenia tuniki kompanijnej. Ponieważ (w odróżnieniu od poprzedniego, mrocznego jak chuj wzoru) nowe tunie są dość kosztowne, rolę wyznacznika prawa stanowiła szarfa, momentalnie przemianowana na „kibolski szalik”.

Szefowie dwaj

Od lewej: obecny d-ca - Chaos, były d-ca - Geralt. (c)2011 Anna Klara

Dni 8-10:

Mniej pracy jako oboźny, więcej jako sierżant. Całkowicie zmieniony plan inscenizacji oraz nowa koncepcja prowadzenia działań „na polu” nie pomagają. Za to dopada zmęczenie. Przynajmniej z zakupami po większości daliśmy radę, wycieczka do Olsztyna w celach zakupowych zdała egzamin. Inscenizacja z potknięciami ale moim zdaniem udana. Zresztą, o tym niżej.

Wnioski ogólne

Chociaż z powyższego wielkiego skrótu nie wynika, naprawdę najlepszy Grunwald. Cały obóz funkcjonował jak dobrze naoliwiona maszynka, jako oboźny nie miałem się do czego przyczepić. Oczywiście, nie ma tak, coby wszytko grało.

Inscenizacja, taak. Nowy program, mój oddział mający nagle jedną trzecią stanu osobowego uzupełnioną o drzewce – to nie mogło zagrać w stu procentach za pierwszym razem. Troszkę się pogubiliśmy w czasie (swoją drogą – sporo oddziałów się pogubiło), jednak zgodnie z zasadą „jeśli się mylisz rób to konsekwentnie, nikt się nie połapie” – wyszło całkiem całkiem. No i przesunięcie rozpoczęcia na godzinę szesnastą okazało się strzałem w przysłowiową „dziesiątkę”.

Minusy:

  •  spieprzyłem sprawę awaryjnej furty wyjściowej, koło trolltower. Nathan simply cannot into montaż zawiasów, muszę nad tym popracować (nie wiem, poczytać Adama Słodowego?).
  • na przyszłość należy bardziej uważnie rozplanować rozstawienie namiotów, nie było idealne. Może palikami wyznaczyć przejścia a każdy odciąg wystający „w przejście” traktować nożem? Inna sprawa, że skurczyło nam się nieco pole mniej więcej w jednej trzeciej imprezy, gdzie miałem rozstawioną ponad połowę stanu osobowego.
  • stoły na biesiadę. Za mało, nie dopilnowałem, mea culpa. Note to self: najpierw kazać budować stoły, potem pozwolić rozstawiać namioty.
Plusy:

  • dobrze dobrani ludzie w Chorągwi, Bogu dał radę.
  • sprawne ochmistrzynie.
  • rewelacyjnie sprawdził się pomysł wspólnej biesiady. Odnotowuję, bo byłem bardzo na nie. Jak widać, trzeba wiedzieć, z kim imprezować.
Pewnie o wielu rzeczach zapomniałem ale od czego są komentarze!
No i serdecznie chciałem podziękować Klaryssie z poniższe zdjęcie.
Nathan

Nathan (c)2011 Anna Klara

Posted in Rekonstrukcja | Leave a comment

Myślenie kontekstowe.

Na przedwstępie, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś/nie zrobiłaś, przeczytaj disklejmer.

Na wstępie uprzedzę – to miała być mowa nienawiści. Niestety, nie wyszła.

Potem chciałem z tego zrobić odezwę do narodu (w zasadzie braci rekonstrukcyjnej pewnej określonej frakcji) ale znów mi nie wyszło. Poza tym, z patosem nie jest mi (chyba) do twarzy.

Generalnie, to chciałem pisać długo, rzucać przykładami, linkami do postów, ciskać gromy w szarą, bezwolną, niemyślącą masę. Ale za ciepło jest i mi się odechciało. Jak już wspominałem IRL, „bycie rycerzem* jest męczące”.

Generalnie chodzi o dwa rodzaje przegięć, których dopuszczają się ludzie w czasie przygotowania do imprez, a oba wynikają z braku tego, co w tytule. O co mi chodzi? Już wyjaśniam.

Otóż nic nie powoduje (chyba) tak dramatycznego opadu witek, jak propozycje ludzi chcących szczerze pomóc wyjęte głęboko z dupy. Nietrafione. Dobre, ale nie na tę imprezę. Coś jak goście nie w porę, chłodnik w styczniu, rozwolnienie w środku nocy w centrum miasta. Na użytek niniejszej notki podzielę sobie imprezę na dwa rodzaje (bo na takie dwa rodzaje imprez z reguły trafiam): 1) datowane i ścisłe; 2) niedatowane i luźne. Moje remedium na problem jest takie:

Ad.1) Impreza datowana i ścisła charakteryzuje się (najczęściej) bardzo konkretnymi zasadami. Konkretny ciuch, konkretne sprzęty. Organizator takiej imprezy z reguły (powinien, nie?) zamieszcza zbiór zasad do przyjęcia do wiadomości. Konkretny przykład (i jednocześnie najbliższa taka impreza) to Dni Grunwaldu, a na moim przykładzie Chorągiew Gończa. Warto zwrócić uwagę na dążenia organizatora, a przede wszystkim na to, czy (w przypadku imprezy cyklicznej) podnosi on poziom imprezy. Ponieważ (dla mnie i mojego otoczenia) warto dążyć do rozwoju poziomu/jakości rekonstrukcji, próbując pomóc zwróć uwagę na: a) czy nie walisz pomysłu z dupy, np. nie proponujesz wyjścia na dyskotekę lub nie forsujesz namiotu z brezentu w historycznym obozowisku. Chyba nie muszę pisać dalej, o co mi się rozchodzi? Uwaga dotyczy też pierdół, np. jest istotna różnica między kuflem „ludowym” z Tesco a rękodziełem robionym na wzór przez rzemieślnika. A jeśli Cię nie stać, srsly, poczekaj aż uzbierasz więcej kasy i od razu kup lepsze. Na dłuższą metę opłaca się bardziej.

Ad.2) Impreza niedatowana, luźna. Często luzacki multiperiod. Albo po prostu, najczęściej, robiona przez ludzi dla ludzi. Tutaj przechodzi wiele ale, na Trygława!, nie wszystko. O ile org zarządzi, że ok, będzie miejsce na namioty z brezentu, to może jednak nie warto popylać w dresie albo adidasach do ciucha z epoki (sprawdzić, czy nie epoka współczesna)? A odnośnie tematu głównego – ponieważ łatwo się pogubić, co przechodzi a co nie, może warto (przed umieszczeniem posta na forum) skonsultować się z kimś, kto lepiej zna realia danej imprezy? Proponowanie (przykład z głowy, nie spotkałem takiego IRL ale kto wie, kto wie…) wspólnego strzelania do tarczy z ASG jako konkurencji turniejowej może się spotkać z ostracyzmem**.

Uwaga końcowa: zdaję sobie sprawę, że temat mi się rozmydlił ale nie ma sensu piętnować konkretnych ludzi za dobre chęci a brak… hmm… myślenia. Prawie każdego można wyprostować, więc wyszło, jak wyszło.

*) rycerz as in: rekonstruktor. Taki skrót myślowy.
**) oczywiście mówię o imprezach, na których bywam – miłośników rekonstrukcji XX i XXIw. raczej tam nie spotykam.

Posted in Rekonstrukcja | Tagged , | Leave a comment

Notka organizacyjna

Bo jakaś na początek być musi.

Kim jestem, dlaczego się na czymś znam a na innym wprost przeciwnie itd., to można sobie poczytać na stronie „O Autorze”.

A co tu? Najczęściej krótkie i (mam nadzieję) w miarę sensowne reportaże z wyjazdów i przygotowań do nich. Bardziej na zasadzie pamiętnika, niż poradnika – gdyż ponieważ dlaczemu tak a nie inaczej to na wspomnianej powyżej stronie.

Czyli – jadziem…

Posted in Techniczne | Leave a comment