Mój nieoceniony mąż zrobił kawałek splotu kolczego z kółek jubilerskich, nie mogłam tego nie wykorzystać
Archiwum z Lipiec 2010
Bransoletka
środa, 28 Lipiec 2010Wyszywanka
poniedziałek, 26 Lipiec 2010Ozdobny haft na torbie
Na Wolin
niedziela, 25 Lipiec 2010W tym roku strasznie mi nie wyszło przygotowanie do handlu na Wolinie, więc zamiast kramu tekstylnego będzie mieszany: tekstylno-biżuteryjny. Komponenty do robienia ozdób przyjdą w tym tygodniu, więc na razie przędę, szyję i wyszywam, żeby mieć te kilka drobiazgów do wyłożenia na ławie. Obiecuję sobie, że w przyszłym roku postaram się bardziej…
Na szczęście trochę poratuje nas w Szoszonka swoją wełną i skarpetkami
Wrzeciono
sobota, 24 Lipiec 2010Po Grunwaldzie
piątek, 23 Lipiec 2010W końcu w domu
Dekompresja była długa i męcząca, jednak tydzień w medievalu sprawia, ze nie chce się wracać do XXI wieku… Nic to, już szykują się plany na przyszły rok, który może się okazać lepszy niż ten rocznicowy.
Nieśmiało kiełkują plany urządzenia własnego turnieju na bogato, na zamku, albo chociaż Sylwestra w tym stylu. Jeśli to wypali, to najwcześniej w 2011 roku. Musze przyznać, że spotkanie osób posiadających to samo marzenie co ja dodało mi skrzydeł. W tym roku będę szyć ciuchy dworskie, bo może wreszcie będzie je gdzie założyć.
Grunwald z dzieckiem dał się przeżyć, i bywało naprawdę wesoło. Nie kolędowałam w tym roku jakoś mocno, bo nie było jak, ale i tak jestem szczęśliwa, bo dzięki pomocy przyjaciół mogłam oderwać się od wózka. Na przyszły rok chyba zostawimy Maciusia Babciom, a pojedziemy sami, będzie łatwiej nam i dziecku.
Biesiadę od strony kulinarnej uważam za udaną, więc na przyszły rok trzeba znów wymyślić jakieś zaskakujące danie, którego dotąd nie było ![]()
Zdjęć z Grunwaldu właściwie nie mam, ot, tylko jedno, z Nathanem śpiącym na Troll Tower przy bramie. Niestety, zaginął mi aparat… :/
Zrobiliśmy parę wymarzonych zakupów, które teraz zabierzemy na wolin. Inne posłużą nam w domu, jak na przykład czeskie szkło.
Ten Grunwald na swój sposób był piekielny, ale muszę przyznać, ze już za nim tęsknię…
Tak wyglądała Fela po przyjeździe z Grunwa.
Namiot, cd.
czwartek, 8 Lipiec 2010Wczoraj usiłowaliśmy rozstawić testowo nasz namiot. Akcja się nie powiodła.
Pierwsze, co się okazało, to, ze promieni szprychowych mamy mniej, niż trójkątów dachowych, bośmy źle policzyli. Szprych powinno być 6 a mamy 5. W sumie, to nawet nie szkodzi, bo nasz wspaniały Tata zastosował własny patent, dzięki któremu materiał leży na stelażu, a nie jest rozpinany na szprychach. W związku z tym ten problem obeszliśmy.
Gorszy był wczoraj silny wiatr, który zrywał nam dach z masztów, a kiedy w końcu udało nam się naciągnąć materiał tak, żeby nie spadł, wiatr złamał nam belkę rozporową…
Na tym zakończyliśmy walkę.
Tata pojechał do stolarni kleić belkę i dopracować górne części masztów, a my zebraliśmy resztę gratów i poszliśmy do domu na ciasto upieczone z okazji naszej 3 rocznicy ślubu.
Zdjęcia namiotu będą dopiero po Grunwaldzie, bo wcześniej nie uda się go nam rozstawić.
Pracowity dzień
sobota, 3 Lipiec 2010Dziś szyłam worki na części naszego namiotu. Drewniane elementy ważą co najmniej kilkanaście kilogramów. Płachty też sporo, a jeszcze dochodzi 60 metrów liny na odciągi i gwoździe 12 cali jako śledzie. Uff…
Jutro spróbujemy się z tym kramem rozstawić, bo dziś było nas za mało. Fotorelacja wkrótce
Skończyłam namiot Chaosa i Owcy, więc moje dokonania w kwestii pawilonów są spore – 2 namioty w czasie 5 miesięcy. Teraz czekam, aż oni tez się rozstawią i stwierdzą, czy wszystko w porządku.
Przygotowania grunwaldzkie w toku, wiadro się moczy, koszule schną po praniu, graty układają się w workach przygotowane do transportu. Ciekawe, jakie będzie to 600-lecie?…
Rekonstrukcje
czwartek, 1 Lipiec 2010Pobawiłam się troszkę biżuterią, i o oto co mi wyszło
Na pełną rekonstrukcje nie ma szans, bo nie odlewam metalu. Nie potrafię też na razie zaplatać takich łańcuchów, ale będę molestować Karasu, żeby zaczął















