Mam ostatnio jakąś fazę na szydełkowanie. Zwłaszcza, że naalbindingu nie potrafię się nauczyć, a szydełko daje podobny efekt. Wiem, że to średnio historyczne, tzn. nie ma na takie dzianiny potwierdzenia, ale ilość znalezionych w Polsce średniowiecznych szydełek napawa mnie optymizmem ![]()
Ręcznie przędziona wełna i kilka godzin pracy przy słuchaniu audiobooków
Wpisy otagowane ‘medieval cloth’
Czapeczka dziecięca
środa, 2 Listopad 2011Skarpety
środa, 26 Październik 2011
Postanowiłam zrobić sobie mały test dotyczący efektywności pracy. Co jest szybsze – szycie, czy dzierganie?
Co ustaliłam:
- dzierganie 1 skarpetki na szydełku [a robię to dość sprawnie] zajmuje mi z grubsza cały dzień roboczy, czyli minimum 6 godzin.
- szycie nogawiczki zajmuje mi około 2.5 h, przy założeniu, że kroję, szyję ściegiem za igłą i podkładam brzegi.
- uprzedzenie motka wełny na 2 skarpetki zajmuje mi tydzień roboczy, czyli 5 dni pracy po 4 h dziennie.
- utkanie materiału na nogawiczki to znacznie więcej pracy – przędzy na osnowę i wątek idzie znacznie więcej niż na dzierganie. I sam czas tkania.
Wnioski? Myślę, że w Średniowieczu popularniejsze były nogawiczki dziergane, zwłaszcza wśród uboższych warstw. Ich wykonanie wymagało w sumie mniej materiału i robocizny. Druga z ich niebagatelnych zalet to elastyczność, znacznie większa niż w przypadku nogawiczek z tkaniny.
Tkaninowe powstawały zapewne z resztek, które zostawały po szyciu większych ubrań, więc były pod kolor głównej szaty.
Zatem, jak dla mnie dogmat o tym, że nogawiczki były zawsze białe jest dość łatwy do obalenia. Jeśli były dziergane lub szyte naalbindingiem, to zapewne z surowej wełny występującej lokalnie i lokalnie przędzionej, czyli w kolorach miejscowych owiec [od bieli do czerni, przez szarości, brązy i melanże powyższych].
Materiałowe mogły być barwione [ale nie musiały], zależało to od zakupionej na ciuch tkaniny.
A jakie są Wasze wnioski?
Pas do houppelandy
wtorek, 25 Październik 2011
W końcu powstaje pierwszy pas houppelandowy robiony na tabliczkach. Na zamówienie. Miał być gotowy na Grunwald, ale mieliśmy straszna obsuwę :/
Swoją drogą, ile się trzeba namęczyć, żeby się facet zabrał za swoją robotę… A potem, ile ten chłop klnie, marudzi, narzeka… Coś potwornego. Jakby mu się jakaś krzywda działa.
Nic to, skończy ten pas, zabierze się za mój, nie odpuszczę :]
Leniwa niedziela
niedziela, 23 Październik 2011Dziś też poszliśmy na spacer, tylko tym razem po łatwej trasie, bo z wózkiem i obojgiem dzieci. I tak były piękne widoki. A Karasu testował swoją nową, wczesną czapkę zrobioną z ręcznie przędzionej wełny [tak, to w całości moja robota!
]. Nie drapała, i pasowała na głowę idealnie. Tylko będę się bała ją prać, bo pewnie strasznie się zbiegnie…
Kaptur pikowany
czwartek, 13 Październik 2011Niedawno rozpoczęłam prace nad kapturem pod kapalin, i dziś jakimś cudem udało mi się go skończyć.
Garść uwag:
1. Najłatwiej przepikować poszczególne fragmenty przed zszyciem i potem połączyć razem.
2. Pikowanie można zrobić ściegiem za igłą jak i fastrygą – oba sposoby są dobre i skuteczne, oba estetyczne.
3. Materiał mocno się ściąga, nawet jeśli mamy dość cienki i mało pracujący wkład wewnętrzny, więc trzeba brać zapas nawet 3 cm na każdy wymiar na samo ściągnięcie. Zawsze, jak wyjdzie za dużo można przyciąć nadmiary. Dosztukować jest już znacznie trudniej.
4. Najlepiej kroić kołnierz tak jak w kapturach cywilnych, z trójkątnymi klinami na ramionach. Inaczej kołnierz wychodzi za wąski i nie chce się porządnie rozkładać.
To na tyle, tak na szybko
Kaptur pikowany
niedziela, 25 Wrzesień 2011Gacie na XV wiek
czwartek, 1 Wrzesień 2011Uszyłam w końcu gacie z połowy XV wieku. Mam parę zastrzeżeń co do wykroju, z którego korzystałam, więc dodałam poprawki.
Gacie są wygodne, i dobrze się układają. Zdecydowanie przeznaczone są pod nierozdzielane nogawice. Albo do pływania
Specjalnie zrobiłam je z szarego lnu, żeby sobie bielały podczas prania i suszenia, a po zamoczeniu były nieprześwitujące.
Szyłam dość wczesnym ściegiem na okrętkę, tak, żeby szew sam z siebie się rozkładał. Ponadto takie zszycie materiału sprawia, że nawet po rozciągnięciu się nitki szew się nie rozłazi, i nie tworzy się szczelina pomiędzy panelami, z których uszyty jest ciuch.
Po wykrojeniu gacie naszła mnie myśl, że jednak sposób ich konstrukcji jest cokolwiek zbyt współczesny, i jeśli chodzi o gacie krótkie, to zdecydowaną rację ma autorka bloga Haandkraft, która zrobiła wykrój bardziej zgodny z techniką krawiecką Średniowiecza. Oryginalna notka jest tu.
Model nie zgodził się na sesję zdjęciową, więc zdjęcia są „na sucho”.
Kolejna wczesna suknia
niedziela, 28 Sierpień 2011Dostałam od Mamy jej stary aparat cyfrowy. Bez instrukcji obsługi… Jasne, jest znacznie lepszej jakości niż moja wysłużona „małpa”, ale zanim znalazłam w końcu tryb auto, zamiast ręcznego nastawiania przesłon i czasu naświetlania to naklęłam się jak szewc. Ta sukienka to pierwsze zdjęcie, które mi jako tako wyszło.
Ech, jakbym chciała się bawić w ręczne ustawienia, to kupiłabym kliszę i odkopała starą Practicę po Mamie. Używałam jej na studiach, w komplecie ze statywem i światłomierzem. Teraz już inne czasy – prostsze. Tryb auto, Photoshop i hajda
Sukienka na razie czeka na odebranie przez nowa właścicielkę. Będzie do kompletu z tą pomarańczową z czerwonymi obszyciami.
Chciałam w ten weekend dokończyć zaległe zamówienia, ale jak na złość pękł mi pasek klinowy w pożyczonej maszynie do szycia. I mam teraz dwie do naprawy. Jak nie urok to przemarsz wojsk :/
Kody tkanin
sobota, 27 Sierpień 2011Znalazłam tą informację na Papavero, polecam do przeczytania każdemu, kto szyje ciuchy, nie tylko średniowieczne.
Kolory nitek w brzegu fabrycznym tkaniny zdradzają jej skład. Może dlatego na Allegro tak rzadko ktokolwiek publikuje zdjęcie krawędzi materiału. Od razu widać by było, ile jest wełny w wełnie…
Wczesny zestaw ciuchów
wtorek, 23 Sierpień 2011Zaczęłam nowy projekt, czyli ciuchy wczesne na wyprawy zimowe. Nie dość z resztą, że wczesne, to jeszcze z dolnej półki cenowej, czyli zgodne z tendencjami jakie promuje Volk. Jak na razie mam zrobioną tunikę z wełny tkanej w jodełkę, w kolorach naturalnym białym i jaśniutkim beżu, i kaptur, wełna na wełnie. Niestety materiał na kaptur był kupowany na Allegro, gdzie wyglądał jak rudo-brązowa tkana jodełka. W rzeczywistości jest to brunatny flausz tylko drukowany w jodełkę… No cóż, nacięłam się.
Na szczęście materiał był dwustronny, więc dało się z niego zrobić ten kaptur, a kolor w tym zestawieniu jest do przyjęcia – uzyskiwalny naturalnymi metodami.
Teraz czekam, aż Karasu ruszy z krajkami, żeby obszyć podkrój szyi w tunice. Kolory na krajki są jak najbardziej stosownie dobrane – jeśli się uda, to będzie szara wełna owcy wrzosówki a do tego biała wełna barwiona brzozą i marzanną.
Ponieważ cierpiałam jakąś dziwną niemoc do przędzenia, to ciuchy uszyłam nićmi lnianymi. Mam nadzieję, że następne będę już szyć wełną, ale nie wiem, czy przy obecnym nawale obowiązków mi się to uda. Na razie zaspokajają moja potrzebę zrobienia czegoś „ultra”.













