Wpisy otagowane ‘Medieval’

Przęślik

sobota, 7 Styczeń 2012

Na wczorajszym spotkaniu udało się zrobić sporo fajnych rzeczy, między innymi gliniany przęślik do wrzeciona, wzorowany na tych, które wykopano w ZAGHUNLUQ. Nie jest to rekonstrukcja, raczej inspiracja, i miałam z tego mnóstwo frajdy :)

Może jest ktoś chętny na warsztaty z lepienia gliny? Można porobić historyczne i nie historyczne prace. Razem byłoby weselej :)

Manekin

piątek, 6 Styczeń 2012

W końcu zabrałam się do zrobienia manekina własnej skórze. Niestety, okazało się, że mam za mało taśmy, i zamiast sztywnej powłoki mam miękki gorset z taśmy… Na szczęście to się da poprawić, tylko muszę kupić jeszcze z 5 rolek izolepy ;)
Na następnym spotkaniu Koła Gospodyń Miejskich będzie dogrywka ;)

Krajka „wiosenna”

niedziela, 27 Listopad 2011

Nowa krajka Karasu, w kolorze soczystej, wiosennej zieleni i delikatnego różu, zrobiona dla pewnej małej damy, pod kolor haftów na sukience :)
Nici były bardzo cienkie, więc i krajka jest dość wąska, na 1.5 cm, ale na pasek do sukienki powinna być w sam raz. Kolory sa znacznie żywsze, ale skaner jakoś nie bardzo lubi zielenie.

Filc i drewno

czwartek, 24 Listopad 2011

Rosamar nauczyła mnie filcowania na sucho. Jakie to przyjemne zajęcie! Nie dość tego, zostawiła mi nowy kawał farbowanej ręcznie czesanki na sweterek dla mojej córki, więc przędę i szydełkuję dalej. W zamian Karasu zrobi dla niej motowidło.

Za jakieś dwa tygodnie będziemy mieli zamówione deski. Robimy składane, średniowieczne stoły i ławki. Czy ktoś jeszcze chciałby złożyć zamówienie?

Kolejne skarpety

poniedziałek, 21 Listopad 2011

Skarpety na wyprawy dla męża. Włóczka Merinos 80%, bardzo ciepła i puszysta. Niestety, po ich zrobieniu zgubiłam szydełko, które mi tak dobrze służyło…

Skarpety zrobiłam w mniej więcej 8 godzin. Przy grubej włóczce i grubszym szydełku [4,5 mm] robota idzie naprawdę szybko. Jest to kolejny argument za, na rzecz szerszego użycia dzianin w Średniowieczu.

Rękawiczki w paski

piątek, 18 Listopad 2011

Zrobiłam sobie rękawiczki z jednym palcem. Ze względu na niedostatek uprzędzionej wrzosówki i karmelowego merynosa zdecydowałam się dla oszczędności połączyć kolory. Była to przyjemna praca.

Karasu już przetestował swoje rękawiczki na pokazach w Malborku, i bardzo je sobie chwalił.

Pikowańce

piątek, 4 Listopad 2011

Zaczynam w końcu ogarniać się w temacie pikowańców. Palce prawej dłoni mam już nieźle stwardniałe od przewlekania dużej igły przez zbite warstwy lnu, bawełnianego filcu i fizeliny. Na szczęscie został mi już tylko jeden kaptur pikowany do zrobienia, dla męża pod kapalin. Potem ultra, ręcznie szyta przeszywka dla niego, i może dla mnie, choć nie wiem, kiedy i gdzie miałabym iść w pole…

Do tego hurtem przędę i robię na szydełku, jakaś taka mania pracowitości przed powrotem do pracy…

Rękawiczki

czwartek, 3 Listopad 2011

Szał szydełkowo – przędzalniczy trwa :)

Acha – przy rękawiczkach zmieniłam grubość wełny i szydełka w stosunku do skarpet, więc zrobiłam je w 3 godziny.

Czapeczka dziecięca

środa, 2 Listopad 2011

Mam ostatnio jakąś fazę na szydełkowanie. Zwłaszcza, że naalbindingu nie potrafię się nauczyć, a szydełko daje podobny efekt. Wiem, że to średnio historyczne, tzn. nie ma na takie dzianiny potwierdzenia, ale ilość znalezionych w Polsce średniowiecznych szydełek napawa mnie optymizmem :)
Ręcznie przędziona wełna i kilka godzin pracy przy słuchaniu audiobooków :)

Skarpety

środa, 26 Październik 2011

Postanowiłam zrobić sobie mały test dotyczący efektywności pracy. Co jest szybsze – szycie, czy dzierganie?

Co ustaliłam:

- dzierganie 1 skarpetki na szydełku [a robię to dość sprawnie] zajmuje mi z grubsza cały dzień roboczy, czyli minimum 6 godzin.

- szycie nogawiczki zajmuje mi około 2.5 h, przy założeniu, że kroję, szyję ściegiem za igłą i podkładam brzegi.

- uprzedzenie motka wełny na 2 skarpetki zajmuje mi tydzień roboczy, czyli 5 dni pracy po 4 h dziennie.

- utkanie materiału na nogawiczki to znacznie więcej pracy – przędzy na osnowę i wątek idzie znacznie więcej niż na dzierganie. I sam czas tkania.

Wnioski? Myślę, że w Średniowieczu popularniejsze były nogawiczki dziergane, zwłaszcza wśród uboższych warstw. Ich wykonanie wymagało w sumie mniej materiału i robocizny. Druga z ich niebagatelnych zalet to elastyczność, znacznie większa niż w przypadku nogawiczek z tkaniny.
Tkaninowe powstawały zapewne z resztek, które zostawały po szyciu większych ubrań, więc były pod kolor głównej szaty.
Zatem, jak dla mnie dogmat o tym, że nogawiczki były zawsze białe jest dość łatwy do obalenia. Jeśli były dziergane lub szyte naalbindingiem, to zapewne z surowej wełny występującej lokalnie i lokalnie przędzionej, czyli w kolorach miejscowych owiec [od bieli do czerni, przez szarości, brązy i melanże powyższych].
Materiałowe mogły być barwione [ale nie musiały], zależało to od zakupionej na ciuch tkaniny.
A jakie są Wasze wnioski?