Wpisy otagowane ‘Medieval’

Rękawiczki w paski

piątek, 18 Listopad 2011

Zrobiłam sobie rękawiczki z jednym palcem. Ze względu na niedostatek uprzędzionej wrzosówki i karmelowego merynosa zdecydowałam się dla oszczędności połączyć kolory. Była to przyjemna praca.

Karasu już przetestował swoje rękawiczki na pokazach w Malborku, i bardzo je sobie chwalił.

Pikowańce

piątek, 4 Listopad 2011

Zaczynam w końcu ogarniać się w temacie pikowańców. Palce prawej dłoni mam już nieźle stwardniałe od przewlekania dużej igły przez zbite warstwy lnu, bawełnianego filcu i fizeliny. Na szczęscie został mi już tylko jeden kaptur pikowany do zrobienia, dla męża pod kapalin. Potem ultra, ręcznie szyta przeszywka dla niego, i może dla mnie, choć nie wiem, kiedy i gdzie miałabym iść w pole…

Do tego hurtem przędę i robię na szydełku, jakaś taka mania pracowitości przed powrotem do pracy…

Rękawiczki

czwartek, 3 Listopad 2011

Szał szydełkowo – przędzalniczy trwa :)

Acha – przy rękawiczkach zmieniłam grubość wełny i szydełka w stosunku do skarpet, więc zrobiłam je w 3 godziny.

Czapeczka dziecięca

środa, 2 Listopad 2011

Mam ostatnio jakąś fazę na szydełkowanie. Zwłaszcza, że naalbindingu nie potrafię się nauczyć, a szydełko daje podobny efekt. Wiem, że to średnio historyczne, tzn. nie ma na takie dzianiny potwierdzenia, ale ilość znalezionych w Polsce średniowiecznych szydełek napawa mnie optymizmem :)
Ręcznie przędziona wełna i kilka godzin pracy przy słuchaniu audiobooków :)

Skarpety

środa, 26 Październik 2011

Postanowiłam zrobić sobie mały test dotyczący efektywności pracy. Co jest szybsze – szycie, czy dzierganie?

Co ustaliłam:

- dzierganie 1 skarpetki na szydełku [a robię to dość sprawnie] zajmuje mi z grubsza cały dzień roboczy, czyli minimum 6 godzin.

- szycie nogawiczki zajmuje mi około 2.5 h, przy założeniu, że kroję, szyję ściegiem za igłą i podkładam brzegi.

- uprzedzenie motka wełny na 2 skarpetki zajmuje mi tydzień roboczy, czyli 5 dni pracy po 4 h dziennie.

- utkanie materiału na nogawiczki to znacznie więcej pracy – przędzy na osnowę i wątek idzie znacznie więcej niż na dzierganie. I sam czas tkania.

Wnioski? Myślę, że w Średniowieczu popularniejsze były nogawiczki dziergane, zwłaszcza wśród uboższych warstw. Ich wykonanie wymagało w sumie mniej materiału i robocizny. Druga z ich niebagatelnych zalet to elastyczność, znacznie większa niż w przypadku nogawiczek z tkaniny.
Tkaninowe powstawały zapewne z resztek, które zostawały po szyciu większych ubrań, więc były pod kolor głównej szaty.
Zatem, jak dla mnie dogmat o tym, że nogawiczki były zawsze białe jest dość łatwy do obalenia. Jeśli były dziergane lub szyte naalbindingiem, to zapewne z surowej wełny występującej lokalnie i lokalnie przędzionej, czyli w kolorach miejscowych owiec [od bieli do czerni, przez szarości, brązy i melanże powyższych].
Materiałowe mogły być barwione [ale nie musiały], zależało to od zakupionej na ciuch tkaniny.
A jakie są Wasze wnioski?

Pas do houppelandy

wtorek, 25 Październik 2011

W końcu powstaje pierwszy pas houppelandowy robiony na tabliczkach. Na zamówienie. Miał być gotowy na Grunwald, ale mieliśmy straszna obsuwę :/
Swoją drogą, ile się trzeba namęczyć, żeby się facet zabrał za swoją robotę… A potem, ile ten chłop klnie, marudzi, narzeka… Coś potwornego. Jakby mu się jakaś krzywda działa.
Nic to, skończy ten pas, zabierze się za mój, nie odpuszczę :]

Leniwa niedziela

niedziela, 23 Październik 2011

Dziś też poszliśmy na spacer, tylko tym razem po łatwej trasie, bo z wózkiem i obojgiem dzieci. I tak były piękne widoki. A Karasu testował swoją nową, wczesną czapkę zrobioną z ręcznie przędzionej wełny [tak, to w całości moja robota! :) ]. Nie drapała, i pasowała na głowę idealnie. Tylko będę się bała ją prać, bo pewnie strasznie się zbiegnie…

Kaptur pikowany

czwartek, 13 Październik 2011

Niedawno rozpoczęłam prace nad kapturem pod kapalin, i dziś jakimś cudem udało mi się go skończyć.
Garść uwag:

1. Najłatwiej przepikować poszczególne fragmenty przed zszyciem i potem połączyć razem.

2. Pikowanie można zrobić ściegiem za igłą jak i fastrygą – oba sposoby są dobre i skuteczne, oba estetyczne.

3. Materiał mocno się ściąga, nawet jeśli mamy dość cienki i mało pracujący wkład wewnętrzny, więc trzeba brać zapas nawet 3 cm na każdy wymiar na samo ściągnięcie. Zawsze, jak wyjdzie za dużo można przyciąć nadmiary. Dosztukować jest już znacznie trudniej.

4. Najlepiej kroić kołnierz tak jak w kapturach cywilnych, z trójkątnymi klinami na ramionach. Inaczej kołnierz wychodzi za wąski i nie chce się porządnie rozkładać.

To na tyle, tak na szybko :)

Poduszka do igieł

czwartek, 29 Wrzesień 2011

Korzystając wczoraj z wolnego wieczoru [mąż poszedł na kawalerski kolegi] uszyłam sobie poduszeczkę do igieł. W sumie to nawet poduszkę, lub też poduchę, bo jest spora, wielkości dłoni, i zmieściłabym w niej wszystkie moje szpilki. Kusiło mnie nawet przez chwilę, żeby ją wyszyć haftem cegiełkowym, ale odpuściłam. Mam do uszycia kaptur pikowany, więc nie powinnam się angażować w poboczne projekty. Zwłaszcza, że haft cegiełkowy jak dotąd strasznie mnie nużył. Poprzestałam zatem na krzywej kratce i równie krzywych frędzelkach. A do środka poduszki włożyłam dzwoneczek, więc jeśli kiedyś będę mieć kota, to stanie się zabawką jak znalazł :)

Dawny design

wtorek, 27 Wrzesień 2011

Usiedliśmy sobie wieczorem z mężem do jakiegoś filmu historycznego z dawnych lat. Pośmialiśmy się trochę ze strojów postaci, pozachwycaliśmy się ciętymi dialogami i klimatem, pomarudziliśmy, że dobrze odtworzone realia to rzadko można gdziekolwiek znaleźć [jak dotąd serial "Rzym" i film "Godzina świni" oraz "Dawno temu w Iłży"] i z ciekawości zaczęliśmy sprawdzać wydarzenia historyczne na Wiki, żeby wyrobić sobie szybki ogląd rzeczy.
I tak błądząc sobie od hasła do hasła, i dyskutując nad tym, jak to Hollywood bezczelnie nagina design epoki do własnego widzimisię trafiliśmy na coś, co nas zmiotło – „Wojnę chłopską”. I przestało być nam do śmiechu. Po pierwsze, zaskoczyło nas to, że nie znaliśmy dotąd tak ważnego wydarzenia z historii naszych sąsiadów. Po drugie, posrebrzana zbroja chłopska będzie mi się jeszcze długo śniła. Nie widziałam dotąd niczego tak przerażającego, jeśli chodzi o ludzkie uzbrojenie. Jest tak bezduszna, że gdybym zobaczyła kogoś szarżującego mnie mnie w takim oporządzeniu, to chyba padłabym nieprzytomna z czystej grozy. Żaden autor ilustracji fantasy nie zrobił na mnie takiego wrażenia.
Ciekawe, ile jeszcze przykładów kompletnie niesamowitych rzeczy skrywają muzea, i na które pewnie nigdy nie uda mi się trafić?

Zatem, jeśli chodzi o design, chrzanić Hollywood, historia RZĄDZI!