Wpisy otagowane ‘przędzenie’

Druty

środa, 27 Październik 2010

„Robienie na drutach jest niemal tak stare jak nasza historia. Najstarsze wzmianki o robótkach ręcznych pochodzą jeszcze z czasów starożytnego Egiptu. To stamtąd, przez Bliski Wschód, dziergania dotarło do Europy. Niemiecki malarz Bertram z Minden (1345-1415) jako pierwszy w Europie uwiecznił czynność robienia na drutach na obrazie Buxtehude Altar. Widzimy na nim dziergającą Madonnę. Średniowiecze to czas, kiedy pasja robienia na drutach zaczęła się rozprzestrzeniać po świecie, dotarła m.in. do Rosji i Azji.”

Tekst za Gazetą Wyborczą.

Buxtehude Altar został namalowany w latach 1400-1410.

Skarpetki

piątek, 22 Październik 2010

Oto efekt kooperacji – ja uprzędłam i ufarbowałam wełnę, a Teściowa zrobiła na drutach skarpetki dla mojego synka :)

Żółty kolor jest uzyskany z liści brzozy, a melanżowa zieleń to efekt mieszania kolorów na grzebieniu podczas warsztatów u Eli :-)

Czapka wełniana

czwartek, 21 Październik 2010

Ponieważ nie umiem robić dzianin naalbindingiem, zrobiłam mężowi czapkę na szydełku. Z własnoręcznie uprzędzionej wełny, farbowana łupinami cebuli.
Mam nadzieję, ze będzie na niego pasować…

Warsztaty u Eli

niedziela, 3 Październik 2010

Wczoraj spędziliśmy niemal cały dzień na warsztatach prządek, które w Kartuzach zorganizowała Ela.
Można się było nauczyć przędzenia na wrzecionie rosyjskim [orenburskim], na kołowrotku, i mieszania kolorowych czesanek na grzebieniu.
Ela ma u siebie w domu niemal muzeum, na szczęscie wszystkiego można dotknąć i sprawdzić jak działa :)

Niestety, ze względu na dziecko nie mogliśmy zostać do końca, ale i tak było arcyciekawie :)

w drodze powrotnej zerwał się pasek klinowy w aucie, więc dojeżdżaliśmy do domu z duszą na ramieniu. Jesteśmy cali i zdrowi, tylko Fela w poniedzialek pojedzie na swój warsztat…

Krajki

wtorek, 28 Wrzesień 2010

Oto dzieła Karasu :)

Farbowanie naturalne – tkaniny

środa, 8 Wrzesień 2010

Efekty farbowania liśćmi brzozy i kurkumą, brzoza na wełnie, kurkuma na jedwabiu.

Farbowanie naturalne – przędza

wtorek, 7 Wrzesień 2010

Jestem na swój sposób i zła, i zafascynowana. Przygody z farbowaniem na razie rzadko są w pełni udane, ale każda prowokuje do rozpoczęcia następnej.
Jak na razie udało mi się uzyskać tylko jeden kolor zgodny z oczekiwaniami, i jest to żółty uzyskany z kurkumy. Farbowałam wełnę i jedwab, na obu włóknach kolor chwycił wspaniale.
Od góry na obrazku widać efekty moich prób farbiarskich:

- czarny bez [miał wyjść ciemniejszy]

- wrotycz [miał być jasnozielony, jest w rzeczywistości żółtawy]

- brzoza [miała być oliwkowa zieleń, jest cytrynowa żółć]

- kurkuma [jest jak być powinno :) ]

Przygody z wrzecionem – owca wrzosówka

poniedziałek, 6 Wrzesień 2010

Kilka dni temu dostałam przemiłą przesyłkę z Pracowni na Kaszubach. W przesyłce były takie skarby jak runo z owcy wrzosówki, runo z owcy pomorskiej i z alpaki. Ponadto mały motek ręcznie przędzionej i naturalnie farbowanej zielonej włóczki.
Runo z owcy wrzosówki, które dostałam ma elegancki kolor popielatej szarości przetykanej czernią. Jest bardzo miękkie, wręcz jedwabiste w dotyku. Włosy są długie, od 6 do około 12 cm, raczej lekko faliste niż skręcone.
Nić przędzie się gładko i przyjemnie, bez najmniejszych trudności. Nie mam może zbyt dużego doświadczenia w tej dziedzinie, ale z tym runem jak dotąd pracowało mi się najlepiej. Merynos przy wrzosówce może się schować ;)

Przygody z wrzecionem – owca pomorska

czwartek, 2 Wrzesień 2010

W poniedziałek przywiozłam z Olsztyna worek wełny z owcy pomorskiej. Konkretnie, to z barana tej rasy. Runo zdobyła Szoszonka, za ci wielce jej dziękuję :)

Runo było bardzo brudne, bo przeznaczone do spalenia. Górale przed strzyżeniem myją owce, ale pracownicy uniwerku nie, bo nie przerabiają potem tej wełny, traktując ja jak odpad. Prałam ją 12 godzin w proszku do prania. Po wypłukaniu zrobiła się biała, a miejscami żółta. Po wysuszeniu i gręplowaniu żółtawe włosy znikły w masie bieli, i runo wygląda niemal jak maszynowa czesanka.

Włosy mają długość od 4 do 8 cm i są mocno pokarbowane, przez co odstają z nici po uprzędzeniu. Mam wrażenie, że ta wełna lepiej nadaje się na filc niż na włóczkę. Mimo to, przędzie się całkiem sprawnie, tylko trzeba mocno skręcić przędzę. Jeśli Szoszonka obdaruje mnie kiedyś kolejnym workiem runa, to je sfilcuje i zobaczę, co z tego wyjdzie :) Z wypranego filcuje się gorzej niż z tłustego.
Przędzę wykorzystam na skarpety, rękawiczki i krajki bardkowe.

Czekam teraz na przesyłkę z runem owcy wrzosówki do porównania.

Przygotowuję już naturalne barwniki do farbowania przędzy. Efekty wkrótce, jak tylko uda mi się w końcu zdobyć ałun :)